stycznia 27, 2020
20 planów na 2020 rok
Długo zastanawiałam się, czy pisanie tego posta ma jakikolwiek sens. Jakby nie było, nie mam na ten rok nowych wielkich, a tym bardziej odkrywczych planów. Nie stawiam też na cele, które koniecznie chcę w tym roku zrealizować, nie są to nawet wypunktowane postanowienia, a raczej pomysł na życie. Koncepcja na to, jak chcę, by wyglądała moja codzienność. Moja mała idea, którą stale opracowuję.
Doszłam zatem do wniosku, że spisanie tego wszystkiego jest mi potrzebne, chociażby po to, żeby poukładać myśli, odświeżyć zapomniane zamysły, wyznaczyć priorytety. No to lecimy!
![]() |
| klik |
1.Slow life
Kto tu zagląda, ten wie, że z ideą Slow Life zaprzyjaźniłam się już dawno, ale przyjaźń, jak i każda inna relacja ma swoje wzloty i upadki. Przyznaję przed sobą, że nie zawsze wszystko wychodziło mi tak slow i czasem nie wychodzi nadal. No cóż, zdarza się, jednak walczę ze sobą i ze swoim narwaniem. Tak, jestem narwana. Czasem mnie roznosi i nie potrafię zwyczajnie usiedzieć w miejscu. Dokąd się tak spieszę? Nie mam bladego pojęcia, ale nie znoszę tego uczucia. Dlatego właśnie na przekór sobie siadam pod kocem, biorę książkę w ręce i uczę się, że obowiązki to nie zając, że tylko zając to zając.
2. Zdrowy tryb życia
Slow life to także slow food, które polega na samodzielnym przygotowywaniu smacznych i zdrowych posiłków. Ja ku zdrowemu odżywianiu skłaniam się już od dawien dawna, jednak ostatnimi czasy za bardzo sobie pofolgowałam. Stres i szybki tryb życia raczej nie sprzyjają przestrzeganiu diety. Owoce i warzywa zastępowałam gotowymi przetworzonymi mrożonkami, które wystarczyło odgrzać w mikrofali lub wrzucić na patelnię, z czym nie czułam się dobrze. Dlatego końcem zeszłego roku zagłębiłam się nieco w tajniki zdrowej kuchni i muszę przyznać, że przekonałam się na własnej skórze, że ZDROWE nie musi równać się niesmaczne, bądź tym bardziej trudne i czasochłonne w przygotowaniu. Moje serce najbardziej skradły koktajle warzywno- owocowe, które mam w zamiarze przygotowywać kilka razy w tygodniu. Zawsze to przystępniejsza forma przyswajana ogromnej ilości witamin i potrzebnych nam składników! Z tego nawet powodu sprawiliśmy sobie z mężem blender pod choinkę. Chciałabym, żeby teraz w moim jadłospisie królowały produkty pochodzenia roślinnego, a obiad nie opierał się tylko na mięsie, czy makaronach.
Kolejny ważny element to woda. Staram się pić nakazane dwa litry dziennie, choć wiadomo, różnie z tym bywa. Szczególnie dużo piję w pracy, gdzie jest bardzo suche powietrze i w gardle zaraz jakoś cierpko. O piciu wody w domu nadal zapominam, a już szczególnie nie po drodze mi jest zabieranie butelki z wodą gdzieś ze sobą. Jednak muszę wyrobić sobie nawyk trzymania wody zawsze pod ręką.
Jeżeli chodzi o pielęgnację ciała z zewnątrz, rozważam opcję zapisania się na siłownię, jednak póki co skupiam się bardziej na kosmetykach, jakich używam. Z dumą muszę przyznać, że wyrzuciłam niemal wszystkie drogeryjne produkty. Zostały mi jedynie te do makijażu, ale ich akurat nie stosuję codziennie. Jeżeli chodzi o kosmetyki do codziennej higieny jak żele pod prysznic, szampony, odżywki, peelingi, balsamy, czy olejki do ciała, kremy do rąk, do twarzy itd. wszystko zastąpiłam naturalnymi kosmetykami o rekomendowanych składach.
No i najważniejsze w tym wszystkim, czyli medytacja! O jej sile przekonałam się już parę razy na własnej skórze, a raczej umyśle. Medytacja, wyciszenie się, modlitwa — można to nazywać różnorako, jednak zawsze chodzi o jedno — uporządkowanie myśli, poukładanie siebie od środka.
3. Organizacja
Bullet Journal to mój najlepszy przyjaciel i z pewnością będę dbała o to, by tak pozostało. Notes, który projektuję całkowicie sama, pozwala mi na doskonałą organizację swojego czasu. Wiadomo, nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem, ale dzięki BuJo mam chociaż jakiś plan i nie gubię się w swojej codzienności. To w nim zapisuję pilne sprawy do załatwienia, wizyty u lekarzy, planuję urlop, jadłospis, czy kolejne pomysły na posty, a nawet kontroluję swoje nawyki oraz długość snu. Dzięki temu mam wszystko w jednym miejscu: jasno i czytelnie.
4. Podróże małe i duże
Zawsze dużo gadałam o podróżowaniu, o tym, co chciałabym zobaczyć, co odwiedzić i że kiedyś spakuję plecak i zwiedzę cały świat. Dlaczego zatem nie zrobić tego teraz? W tym roku? Może nie rzucę od razu wszystkiego i nie wybiorę się w podróż dookoła świata, ale na początek fajnie byłoby zaplanować urlop gdzieś niedaleko. Może zacznę od poznawania najbliższych miast? Na pewno wybiorę się do Monachium. Może odwiedzę Czechy i Austrię? Mam tam teraz całkiem niedaleko!5. Magnesy na lodówkę
Jeśli mowa już o podróżowaniu, to przyznam, że padłam ofiarą nowej mody. Kiedyś jarały mnie tylko kartki pocztowe, które mogłabym oglądać i wybierać godzinami. Teraz kolejne godziny spokojnie mogę poświecić na magnesy! Moja kolekcja jest na razie malutka, ale mam zamiar znacznie ją powiększyć!6. Ciekawość nowych miejsc
Podróżowanie podróżowaniem, zwiedzanie zwiedzaniem, a co innego rozrywka, relaks i odpoczynek. Mieszkam teraz w całkiem nowym, ciekawym miejscu. W okolicy może nie dzieje się dużo, ale za to nie brak tu miejsc, gdzie można dobrze zjeść, wypić pyszną kawę, pobawić się, zobaczyć i doświadczyć czegoś nowego. A więc ahoj przygodo!
7. Blog
W ubiegłym roku niewiele czasu poświeciłam na pisanie. Nie chcę się już usprawiedliwiać i rozprawiać o tym, jak ciężko mi było znaleźć chwilę, by usiąść przed laptopem. Chcę za to zmienić swoje podejście do bloga, pojawiać się tutaj częściej, pisać więcej i na bieżąco odwiedzać swoje ulubione witryny oraz moich stałych czytelników. Jeżeli chodzi o pomysły na posty, moja głowa pęka w szwach. Czasami nie zdążę wszystkiego zapisywać! Jednak wiadomo, jak to jest z nadmiernym zapałem... bywa słomiany i szybko się wypala. Trzymajcie kciuki, żeby jednak ten entuzjazm mnie nie opuszczał.8. Fotografia
Pod tym hasłem kryje się coś więcej niż robienie zdjęć samo w sobie, chociaż to też. Na początek — kolejny już — chciałabym uporządkować stare zdjęcia. Posegregować wszystko do folderów, zgrać na dysk, wywołać co poniektóre fotografie i oprawić w ramkę. Chciałabym też zagłębić się w tajniki fotografii artystycznej, ale przede wszystkim od czasu do czasu po prostu brać aparat w ręce i wyjść z domu na spacer.9. Czysty komputer
To ściśle łączy się z powyższym, ponieważ mój komputer jest zawalony masą swobodnie lawirujących plików, a ja gubię się, nie wiem co, jest co i gdzie. Ciężko mi cokolwiek znaleźć na moim własnym laptopie, nie wspominając już w ogóle o tym, jak ten laptop działa... Zapowiada się gruntowny remanent.10. Języki
Chciałabym znać co najmniej dwa języki obce. Teoretycznie znam, ale w praktyce języka angielskiego nie używałam już tak dawno, że przypuszczam, iż gdybym miała się wypowiedzieć, najprostsze zdanie stanowiłoby dla mnie problem. Język niemiecki jest mi znacznie bliższy, lecz łapię się na tym, że moja gadanina często nie jest podparta żadnymi gramatycznymi zasadami. Żeby to zmienić, muszę przysiąść i po prostu się uczyć. Mam na to swoje sprawdzone sposoby, które jeszcze niedawno stosowałam i szło mi z nimi całkiem nieźle.11. Pływanie
Boję się wody i nie potrafię przełamać tego lęku. Każda, nawet niewielka głębokość jest mi straszna, szczególnie kiedy mam się położyć plackiem na tafli i niczego się nie trzymać. Mogę zanurzyć głowę w wodzie, ale później nie mogę złapać oddechu. Świadomość, że w pobliżu nie ma stałego punktu, którego mogłabym się przytrzymać, a nawet sam kontakt z wodą paraliżuje moje ciało. Chcę to zmienić. Przełamać ten strach i małymi kroczkami nauczyć się pływać. W ubiegłym roku miałam ku temu parę podejść. Oczywiście wiele się nie nauczyłam, ale sam fakt, że nie nie jestem zniechęcona, jest dla mnie bardzo budujący. Kupię piankowe pałki do nauki pływania i będę od czasu do czasu wychodzić na basen.
12. Jeden miesiąc - jedna książka
Uwielbiam czytać książki, jednak jest to na tyle wciągające i czasochłonne zajęcie, że zawsze znajdzie się coś "ważniejszego" do zrobienia. Traktując czytanie jako czynność nadobowiązkową, zawsze odkładałam to na później, na kiedy indziej, nie teraz, aż w końcu przestałam czytać w ogóle. A przecież lubię to robić! Stos książek na półce wcale się nie zmniejszył, a co gorsza co chwilę pojawia się masa nowych ciekawych pozycji do poznania... Jedna książka miesięcznie to wcale niedużo. W rok przeczytam 12 tytułów, a do mojej trzydziestki będzie ich aż 100! Zawsze to lepiej niż nic.13. Być na bieżąco
Nie oglądam telewizji ani tym bardziej wiadomości. Informacji z kraju i ze świata dowiaduję się zwykle od znajomych. Mało kiedy zdarza mi się wygooglować jakieś powiązane z aktualnościami hasło w internecie. Jestem raczej offline, za to czytam czasopisma. Najbardziej lubię te popularnonaukowe, z których można dowiedzieć się naprawdę fascynujących rzeczy! Od czasu do czasu sięgam też po skrót wydarzeń. Lubię gazetki. Czytałam je od najmłodszych lat podstawówki i czytam teraz. Zmieniła się jedynie treść, po jaką sięgam.14. Być dla innych
Wymówek, coby wymigać się od pomocy komuś, kto jej potrzebuje, jest mnóstwo. Brak czasu, brak środków, brak możliwości. Sednem wszystkiego jest jednak brak jakichkolwiek chęci. Dopóki żyjemy w mydlanej bańce, nie dostrzegamy ludzi, którzy wołają o pomoc, a tym bardziej tych, którzy nie mają śmiałości nawet o nią poprosić. Ja też nie jestem bez winy. Nie należę do ludzi, którzy są czuli i wrażliwi na potrzeby innych. Staram się jednak i kiedy tylko mogę, dokładam swoją cegiełkę. W ubiegłe święta nie przygotowałam paczki dla potrzebującej rodziny, jak robiłam to co roku, ale za to zamierzam kontynuować wspieranie akcji charytatywnych. Nie wymaga to wiele czasu, jedynie troszkę funduszy. Parę kliknięć i przelew gotowy. Naprawdę można zrobić to szybciej, niż zakupy na Aliexpress, a wierzę, że każdy, nawet najdrobniejszy gest, kiedyś do nas wróci.![]() |
| Photo by Lina Kivaka from Pexels |
15. Postcrossing
Wysyłanie pocztówek i otrzymywanie ich z najróżniejszych zakątków świata może naprawdę sprawiać frajdę! Ja swoją przygodę z postcrossingiem zaczęłam początkiem ubiegłego lata. Niestety przez częste zmiany mieszkań i adresów, musiałam tymczasowo odpuścić. Aktualnie sytuacja sprzyja korespondencji, więc myślę niedługo przysiąść nad kartkami. To w dodatku przyczyni się do mojej nauki języka angielskiego.16. Mały remont pokoju
Planuję trochę przeorganizować mój kawałek przestrzeni w rodzinnym domu w Polsce, chociażby po to, żeby mieć gdzie wrócić na urlop, mieć swój kąt. Aktualnie mieszka tam mój brat, ale wraz z remontami planuję go wykurzyć. W grę wchodzi odmalowanie ścian, zakup większej szafy i łóżka.17. Dziennik
Niemal 1/3 swojego życia prowadziłam pamiętnik. Dużo emocji oraz ważnych dla mnie wydarzeń zostało w nim zapisane. Jednak pamiętnik to rzecz bardzo osobista, którą niechętnie podzieliłabym się z innymi. Co innego dziennik Chciałabym prowadzić dziennik, a przynajmniej spróbować to robić. Każdego dnia albo chociaż raz w tygodniu napisać parę słów, zrelacjonować ciekawe wydarzenie, ale bez zbędnych emocji. Wkleić zdjęcie z datą i podpisać w skrócie. Narysować kwiatka, czy słoneczko... Tylko najpierw muszę kupić ładny notes.18. Pasja hand made
Z tym wiąże swoje największe nadzieje na ten rok. Mianowicie w ostatnim czasie odkryłam u siebie powołanie do robienia kartek okolicznościowych. Oczywiście na razie są one ubogie, nie mam wystarczająco materiału i moja wyobraźnia jest przez to ograniczona, jednak chcę się tym zająć na poważnie. Wkrótce nabędę sprzęt i zacznę dłubać, wycinać, kleić, tworzyć. Może przerodzi się to w coś więcej, niżeli tylko zamiłowanie do papieru.
Nie lubię zamykać się w sztywnych ramach postanowień. Nie znoszę tego rozczarowania, które towarzyszyło mi często pod koniec roku, kiedy okazuje się, że lista szczytnych postanowień pękała w szwach, a ja przez mój słomiany zapał nie kiwnęłam nawet palcem. Jednak uważam, że każdy powinien mieć w życiu jakiś cel. Jakiś plan na jutro, na kolejny weekend. Powód, dla którego warto wstać z łóżka, pomysł na siebie, który nie będzie ograniczony czasem, ale pomoże ten czas zorganizować. Wykorzystać dokładnie tak, jakbyśmy chcieli.
Nie chcę paść ofiarą własnych aspiracji. Chcę jedynie małymi kroczkami zmierzać do przodu, bo jak mawiała pani od języka polskiego w podstawówce: kto stoi w miejscu, ten tak naprawdę się cofa.
Koniec końców wyszło tych planów 18, ale to dobrze. Dwa zostawię na przyszłość. Będę otwarta na to, co przyniesie los i może uzupełnię je w trakcie.































