10/12/2018

Aliexpress - jak się zabrać za zakupy?

Aliexpress - jak się zabrać za zakupy?
Zakupy w internecie to dla nas chleb powszedni. Allegro, Olx, Amazon to strony dobrze znane i oblegane przez sprzedawców i konsumentów, ale Aliexpress w wielkim stopniu nadal zostaje przez nas polaków nieodkryte. Boimy się zakupów na chińskich stronach, bo nie mamy pewności co do jakości, a do tego wymagana jest zapłata z góry. To budzi w nas mnóstwo obaw i podejrzeń. Dzisiaj jednak postaram się rozwiać Wasze wątpliwości i przekonać do zakupów w najtańszym sklepie na świecie!



Jako fanka naklejek, wszelkiego rodzaju tasiemek, wstążeczek i ozdóbek regularnie zamawiam na Ali. Dlaczego? Z kilku bardzo prostych powodów. Po pierwsze ogromny asortyment! Marzy Ci się coś, a nie możesz tego dostać w klepie stacjonarnym? Na pewno znajdziesz to na Ali! Po drugie śmiesznie niskie ceny. Na stronie startowej oczywiście pokażą nam się oferty z ciekawymi, ale nie najniższymi cenami. Jeśli natomiast dobrze poszukać, można znaleźć przydasie za grosze! Po trzecie darmowa przesyłka dla produktów, które zamawiam.
Nadal nie jesteście przekonani? 


Co tam można znaleźć?

Aliekspres to internetowy sklep ze wszystkim! Serio. Nie istnieje rzecz, której Chińczyk by już nie wymyślił. Cokolwiek byście nie wymienili, to tam będzie. Począwszy od ubrań, butów i biżuterii, poprzez sprzęt AGD i meble, aż do akcesoriów sportowych, zabawek dla dzieci, kosmetyków... Aliekspres to zbiór rozmaitości i pisząc to nie mam na myśli jedynie rzeczy powszechnie nam znanych, bo kto używa tego?



Nie takie absurdy można tam znaleźć, ale nie będę zagłębiać się w temat na co i po co to komu? W każdym razie podzielę się z Wami moimi łupami. Na co według mnie warto zwrócić uwagę? 

Torebki i portfele

Sama póki co zamówiłam jedną torebkę, miniplecaczek i portfel. Czy jestem zadowolona? Jak najbardziej. Ceny były niskie, bo za torebkę dałam coś około 10 zł w przeliczeniu. Za plecak 25 zł, a za portfel 16 zł. Oczywiście nie są to produkty wysokiej klasy i nie przebiją markowych i dobrych jakościowo torebek, ale mimo wszystko jestem z nich zadowolona. Póki co nic mi się nie zepsuło, ani nie urwało. Zamki chodzą bez zarzutu, a nadmienię, że często ich używam. 





Naklejki 

To oczywiście tylko część chińskich pierdółek, które posiadam już w swojej naklejkowej szufladzie. Jakość? Naklejka jak naklejka. Czasem się zdarzy, że jakaś jest zagięta, ale w stosunku do ceny, można to wybaczyć. Natomiast tasiemki WashiTape nigdy mnie nie zawiodły! Ceny takich akcesoriów wahają się od kilkudziesięciu centów do kilku euro, ale ja nie mama w zwyczaju wydawać więcej niż od 2 do 4 zł za paczkę.


Okulary

Sezon wakacyjny obfitował u mnie w zakup okularów. Oczywiście wybierałam tylko te z filtrem UV, coby nie popsuć sobie wzroku. Za gwarancję dołączoną do pudełka musiałam dopłacić troszkę więcej, ale ceny i tak nie przekraczały 5 Euro, a więc około 20 zł. 



Zegarki

Oczywiście też nie są najwyższej jakości, bo czego można się spodziewać po zegarkach za 6 zł? Jeśli natomiast wziąć pod uwagę fakt, że chodzę w nich niemal codziennie i chcąc nie chcąc, zapinaniem niszczę pasek, myślę że zakup jak najbardziej się opłaca.


To oczywiście nie wszystkie moje łupy. Dziś na przykład przyszły do mnie dwie szminki prosto z Chin, ale nie będę ich tutaj wstawiać, bo nie jestem jeszcze przekonana co do ich jakości. Być może kiedyś pojawią się w kosmetycznym denku lub w kolejnym Ali-Haul ;)

Teraz przejdźmy do konkretów...


Ile kosztuje przesyłka? 

Odpowiedź ta nie będzie jednoznaczna, bowiem koszty przesyłki uzależnione są od gabarytów naszych zakupów. Jeśli to będzie mała nieciężka rzecz, za przesyłkę prawdopodobnie nie zapłacimy nic. Inaczej koszty mają się przy wielkogabarytowych produktach. Oczywiście sprzedawca ma obowiązek informować o tym sowich klientów. Wszystko jest napisane, wyszczególnione i nie ma mowy o żadnych kosztach ukrytych.

Kiedyś krążyły plotki, że żeby przesyłka była darmowa, można zamówić tylko jedną rzecz u jednego sprzedawcy. Wypróbowałam i obaliłam ten mit. Wszystko tak naprawdę zależy od tego, co i jakiej wielkości zamawiacie.  


Ile trzeba czekać na paczkę?

Ech... Niestety listonosz nie zapuka do naszych drzwi z paczką z Chin następnego dnia, ani następnego tygodnia... Raz mi się zdarzyło, że zamówienie dotarło do mnie po dwóch tygodniach (szybko!), ale generalnie w związku z tym, że na Ali zamawiają ludzie z całego świata, sprzedawca ma zastrzeżony czas od ok 30 do 60 dni. Długo, ale czego się spodziewać, jeśli bierzemy pod uwagę odległość i zerowe koszty dostawy? 


Co z płatnością? 

Tutaj zaczynają się schody, bowiem większość z nas do zakupów internetowych podchodzi bardzo nieufnie. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że płacimy za coś, co już mamy w rękach, albo za chwilę mieć będziemy. Na Ali trzeba płacić z góry. Ale spokojnie! Sprzedawca nie otrzyma Waszych pieniędzy i nie zwieje w siną dal. Polityka Ali zastrzega sobie, że dopóki Wy nie otrzymacie produktu i nie potwierdzicie jego zgodności, sprzedawca nie otrzyma środków. Tym razem jest to kredyt zaufania w kierunku konsumenta.


Co jeśli produkt będzie niezgodny z opisem?

Przede wszystkim zawsze uważnie czytajcie opisy! To, że sukienka na zdjęciu jest zielona, nie oznacza, że w istocie nie jest ona niebieska. Zdjęcia zdjęciami, ale najważniejsze jest to, co sprzedawca zawarł w opisie. Zwracajcie uwagę na wymiary, kolory i co tam jeszcze jest dla Was istotne. 

Jeśli natomiast opis faktycznie jest niezgodny z istotnym stanem produktu, dostaniecie towar uszkodzony, sprzedawca zwyczajnie się pomyli i wyśle inny produkt, bądź przesyłka do Was nie dojdzie w wyznaczonym czasie (bo i tak może być) macie prawo do tak zwanego "wszczęcia sporu". Co to oznacza? Nic innego, jak tylko to, że Aliexpress zwróci Wam pieniądze. Zanim jednak zgłosicie "Spór" warto samemu napisać do sprzedawcy i wyjaśnić sytuację. Uwierzcie mi, oni są tak mili, że bez zastanowienia będą chcieli wysłać Wam kolejną rzecz bez naliczania dodatkowych kosztów. Wadliwy produkt będziecie mogli prawdopodobnie sobie zatrzymać. 


Nadal nieprzekonani? Macie jakieś inne pytania, czy obawy? Piszcie śmiało, w komentarzach!





10/03/2018

Przegląd filmowy #3

Przegląd filmowy #3
Jesienne wieczory sprzyjają oglądaniu filmów i seriali. Przekonałam się o tym, kiedy niespodziewanie lista moich "must see" znacznie się skróciła. Seriale godne polecenia zostawię sobie na osobny wpis, zatem dziś będzie tylko o filmach! Pewnie i tak nie omówię wszystkich już przeze mnie obejrzanych, ale na pewno polecę te najciekawsze i w moim odczuciu warte obejrzenia. Zapraszam!  



Władca Pierścieni wszystkie części 

Zaczniemy od klasyki XXI wieku. Moje pierwsze zetknięcie z Władcą Pierścieni miało miejsce już w gimnazjum, jednak wtedy bardzo nie doceniłam twórczości Tolkiena i uznałam całą trylogię za przerażająco nudną historię. Tkwiłam w tym przekonaniu aż do teraz, kiedy to za namową ukochanego postanowiłam wykonać drugie podejście do serii tych filmów i biję się w czoło jaka ja byłam niemądra! Zwracam należny honor Tolkienowi i obiecuję nadrobić braki w jego lekturze! 




O czym są filmy?

Czarodziej Gandalf odkrywa, że jedynym autentycznym pierścieniem wykutym przez władcę ciemności, nadającym niesamowite moce, zdolnym do kontrolowania innych Pierścieni Mocy oraz unicestwienia świata, jest ten, który ma w swoim posiadaniu Bilbo Baggins. Dopóki niczego nieświadomy hobbit nosi go na łańcuszku u szyi, nic złego się nie dzieje, ale kiedy ktoś wkłada tytułowy Pierścień na swój palec, jego umysł ogarnia żądza władzy i inne mroczne pobudki. Gandalf naciska małego Hobbita by ten zniszczył tę błyskotkę, pod groźbą iż jeśli Sauron - pan zła- odzyska pierścień, stanie się potężniejszy niż dotychczas i całe Śródziemie ulegnie zagładzie. Niestety jest tylko jeden sposób, który skutecznie unicestwi Pierścień Władzy. Trzeba wyrzucić go w czeluście wulkanu, gdzie został wykuty. W tym celu powstaje Drużyna Pierścienia, która ma za zadanie chronić mały skarb i bezpiecznie dostarczyć go tam, gdzie może zostać zniszczony. Wędrują i wędrują, a na ich drodze co rusz pojawiają się kolejne przeszkody. Zdrada przyjaciół, zabójczy Orkowie i wewnętrzny głos podpowiadający, że nie możesz ufać nikomu, nawet sobie. 

Efekt motyla



Film ten oglądałam przeszło rek temu, ale bardzo często wracam do niego myślami. Zawsze kiedy w mojej codzienności, coś dzieje się źle, zaczynam narzekać, albo nie widzę wyjścia z trudnej sytuacji, przypominam sobie głównego bohatera, który mając świadomość co w jego życiu było już nie tak, stara się wszystko naprawiać, nie popełniać błędów i podejmować lepsze wybory. Paradoksalnie to doprowadzało go do jeszcze większego życiowego zawodu. Morał? Widocznie tak miało być. Ciesz się z tego co masz i bądź wdzięczny, że nie masz gorzej.

O czym?   Główny bohater Evan nie maił łatwego dzieciństwa. W przeszłości wiele przeszedł, ale wolał wyprzeć z pamięci wszystkie przykre wydarzenia, w czym pomagało mu prowadzenie dziennika. Teraz już jako student odkrywa zaskakującą moc swoich zapisków. Dzięki nim przenosi się w czasie. Evan wykorzystuje moc dzienników, by móc przeżyć swoje życie od nowa, tym razem nie popełniając tych samych błędów. Nowe lepsze decyzje pociągają za sobą inne konsekwencje, których chłopak nie był w stanie przewidzieć.



Łotr I


Nie jestem wielką fanką "Gwiezdnych Wojen" i nie wiem, która to już odnoga tego tytułu, ale historia dzieje się dawno dawno temu w odleglej galaktyce i tym razem nie ma nic wspólnego z dobrze nam znanymi bohaterami. 

O czym?  Łotr I to historia grupy rebeliantów, którzy obrali sobie za cel zniszczenie planów Gwiazdy Śmierci. A wszystko zaczęło się od tego, że genialny konstruktor pod przymusem władzy Lorda Wadera pracował nad stworzeniem niebezpiecznej bojowej planety, której celem było unicestwienie rebelii i odzyskanie kontroli nad resztą planet. Po latach córka geniusza, która ukrywała się przed światem, dowiaduje się, że jej ojciec zostawił dla niej bojową misję do wykonania. Jyn bezgranicznie ufa ojcu i stara się za wszelką cenę sprostać powierzonemu jej zadaniu. Okazuje się, że genialny konstruktor zamieścił w projektach pewną lukę i tylko Jyn będzie wiedziała, co powinna z nią zrobić.

 

Niezgodna


Jakiś czas temu, z polecenia koleżanki, kupiłam książkę o takim tytule. Podobno czyta się ją rewelacyjnie i podobno jest bardzo wciągająca. Tego jeszcze nie wiem, bo książki nadal nie przeczytałam, ale skusiłam się na film. Pewnego wieczoru pojawił mi się gdzieś w propozycjach na Netflixie, więc odpaliłam. I wiecie co? Fabuła była naprawdę wciągająca! Przyznał to także, mój ukochany, choć z wyraźną niechęcią, bo na samym początku jeszcze narzekał, że będziemy oglądać jakieś nastolatkowe widowisko. 

O czym? W świecie idealnym społeczeństwo funkcjonuje na zasadzie selekcji. Ludzie dzielą się na pięć frakcji: Altruiści, Nieustraszeni, Erudyci, Prawi i Serdeczni. Jeśli jesteś mądry, to należysz do zarządu, jeśli odważny, bronisz granic państwa. Jeśli wyróżniasz się altruizmem, będziesz pomagać innym, ale co jeśli Twój umysł zmierza w kilku kierunkach na raz? Jesteś ponadprzeciętny, a więc stwarzasz zagrożenie i musisz zostać wyeliminowany. Jesteś niezgodny, tak jak Tris.



Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara


Chyba nie ma pośród nas takiego, co nie lubi Piratów z Karaibów albo chociaż nie zdarzyło mu się obejrzeć jednej części. Ja należę do grona tych osób, co za piratami chętnie wskoczyłabym na pokład i krzyknęła "aj aj, kapitanie!". W dzieciństwie oglądałam zawzięcie kilka części na raz, a i zdarzało się, że nałogowo wciskałam riplay. 

O czym?  Kapitan Salazar wraz ze swoją nikczemną załogą ucieka z więzienia i planuje zemstę na wszystkich piratach. Nie omieszka przepuścić win i zbrodni, jakie zadał mu Jack Sparrow. Podstępny pirat jednak wcale nie zamierza poddać się bez walki. Jak zwykle wyplątuje się bez problemu z jednych kłopotów, by po chwili wpaść w następne. Tym razem kapitan musi zebrać załogę, odnaleźć swój statek, a następnie wyruszyć w najcięższy rejs, jaki kiedykolwiek miał okazję odbyć. Najcięższy, ponieważ celu jego wyprawie daremno szukać na mapie. Tym razem Jack Sparrow musi zdobyć Trójząb Posejdona, bo tylko dzięki niemu, będzie mógł stawić czoła uciekinierom z Diabelskiego Trójkąta. 



Tau


Film, na który natknęłam się na Netflixie. Tau wydawało mi się być czymś na wzór Transcendencji, ale po bliższym zapoznaniu się z fabułą, okazało się, że jedynym wspólnym czynnikiem łączącym te oba filmy jest sztuczna inteligencja. W Tau została ona ukazana całkowicie inaczej i wszystko wychodzi na to, że twórcy filmu chcieli nam dać do zrozumienia, iż sztuczna inteligencja wcale nie jest taka zła, ale on nas zależy jak i do czego będziemy jej wykorzystywać. 

O czym?  Julia zostaje porwana i uwięziona wraz z dwójką innych osób w mieszkaniu obcego mężczyzny. Ma wstrzyknięty implant, którego nie może się pozbyć, a tajemniczy porywacz bezczelnie grzebie w jej głowie. Chcąc się wydostać z domu fortecy, Julia decyduje się na odważne posunięcia, ale szybka śmierć jej znajomych z klatki daje jej do zrozumienia, że wcale nie będzie to takie proste, bowiem pod nieobecność właściciela posiadłością opiekuje się Tau. Tau to nic innego jak sztuczna inteligencja, która ma za zadanie bronić, strzec przed intruzami, sprzątać, przygotowywać posiłki, podawać pilota -  marzenie w każdym domu, jednak Julia musi stanąć twarzą w twarz z niebezpieczeństwem. Wedle zasady "miej przyjaciół pod ręką, a wrogów jeszcze bliżej" zaprzyjaźnia się z Tau. Sztuczna inteligencja okazuje się przerastać umysł swojego stwórcy, gdy w grę wchodzą prawdziwe ludzie uczucia. 


To wszystko w dzisiejszym przeglądzie filmowym. Juz teraz mogę zapowiedzieć, że następny bedzie dotyczył stricte polskich filmów. Mam nadzieję do tego czasu odwiedzić kino i zasiąść przed ekranem na produkcji Smarzowskiego "Kler". Oglądał ktoś? :)


9/25/2018

Moja filozofia Slow Life + wyniki rozdania!

Moja filozofia Slow Life + wyniki rozdania!
Stres, ciągłe przepracowanie, za dużo spraw na głowie, za mało czasu na podstawowe obowiązki, a co dopiero relaks. Brzmi znajomo? Z pewnością każdy z nas miał w swoim życiu taki moment, gdy nie wiedział w co ma ręce włożyć. Co gorsze, ten stan może ciągnąć się miesiącami, a nawet latami. Na szczęście jest na to sposób!


Co to jest Slow Life? 

Jeżeli chodzi o historię tego nurtu, wersji jest wiele, ale mi najbardziej spodobała się ta...

Według Poradnika Zdrowie Slow Life to filozofia, która swoje początki ma zakorzenione już 1986 roku. Niewiarygodne, ale podobno wszystko zaczęło się od dobrze nam znanej restauracji McDonald's, która słynęła i nadal słynie z fast foodów. W owym czasie w Rzymie pewien włoski kucharz Carlo Petrini wszczął protesty przeciwko słynnej sieciówce jadłodajni właśnie z tego powodu, że serwuje szybkie i niezdrowe posiłki. O proteście szybko stało się głośno szczególnie wśród restauratorów, którzy w odpowiedzi na to zaczęli mówić o slow food. Pojecie szybko wkradło się do łask. Restauracje zaczęły serwować bardziej skomplikowane dania złożone ze świeżych naturalnych składników i wymagające czasochłonnego przygotowania, a to z kolei przyciągnęło uwagę klientów.

Dzisiaj to już nie tylko slow food, ale także slow fashion, slow travel, slow parenting... Slow może dotyczyć każdej dziedziny naszego życia, ale wszystko sprowadza się do jednej idei: Tu i Teraz. A więc czym właściwie jest filozofia Slow Life? Odpowiedź można to zdefiniować kilkoma hasłami. 



Moje 10 sposobów na życie

Idąc za przykładem tych wyniosłych słów i ja zapragnęłam wprowadzić Slow do swojej codzienności. Wszystko tak naprawdę zaczęło kiełkować we mnie już dawno. Męczyła mnie ciągła pogoń za tym co niedoścignione, czasem przytłaczał mnie nadmiar obowiązków, a każda chwila odpoczynku wzbudzała we mnie poczucie winy. Dręczyło mnie nieustanne przeświadczenie, że nie mogę stać w miejscu, bo zacznę się cofać; że jeśli czegoś nie zrobię, to mnie to ominie. Prześladował mnie zgubny perfekcjonizm. Chciałam zawsze i wszędzie świetnie wyglądać, wszystko musiałam idealnie przygotować i dopiąć na ostatni guzik, a jeśli tego nie zrobiłam, plułam się w brodę. Po co? Przecież życie jest tu i teraz! 



Zwolnij


Robisz po kilka rzeczy na raz, a i tak nie możesz wyrobić się z zaplanowanymi obowiązkami? Za dużo na siebie bierzesz, a później narzekasz, że doba jest zdecydowanie za krótka? Nie masz czasu na spotkanie z przyjaciółmi i wszystko robisz w wiecznym pośpiechu? Stos wypożyczonych książek stale rośnie, bo nie ma kto ich przeczytać? 

Też tak miałam (z tym ostatnim borykam się nadal), ale jedynym na to sposobem jest powiedzieć sobie STOP! Wziąć kilka głębokich wdechów i zamiast gorączkowo odhaczać z listy kolejne zadania usiąść i zrobić coś na przekór sobie. Zatrzymać się. Dzięki temu pokonałam swój nawyk i przekonanie, że ciągle muszę coś robić. Nie muszę. A już z pewnością nie tyle rzeczy na raz. Świat się nie zawali jeśli coś przełożę na jutro, na za tydzień, albo nie zrobię tego w ogóle.



Ustal priorytety

Masz tyle spraw na głowie, że nie wiesz czym się zająć? Chcesz zrobić wszystko na już, dlatego nie potrafisz skupić się maksymalnie na jednej czynności? Z tyłu głowy dręczy Cię myśl, że powinnaś zająć się czymś innym?

Dom, praca, rodzina, ambicje = obowiązki. To wszystko jest ważne, ale umiem wybrać spośród wszystkich zadań te, które są najważniejsze, mniej ważne i te które można zrobić, gdy czas na to pozwoli, albo odpuścić. 



Wyznacz sobie cel

Chcesz w końcu zacząć biegać? Od dawna chodzi za Tobą chęć zapisania się na siłownię lub kurs językowy? Masz aspirację nauczyć się szydełkować? Zrób to! Nic nie stoi na przeszkodzie. 

Mój czas wolny należy tylko do mnie i to ode mnie zależy jak go wykorzystam. Czy będę narzekać na ciągłe zmęczenie i chętnie spędzę godziny przed telewizorem? A może małymi kroczkami, ale konsekwentnie będę dążyć do zrealizowania swoich ambicji. Zaczynam od teraz i poświęcam temu czas, kiedy tylko mam ochotę!  



Pielęgnuj relacje

Nie mam czasu. Nie chce mi się. Daj mi spokój, jestem zmęczona
Jak często powtarzasz to swoim najbliższym? Wydaje się, że liczysz się tylko Ty i Twój czas, ale ktoś Ci go stale zabiera, bo prosi o pomoc lub po prostu zabiega o Twoje towarzystwo. Bardzo łatwo jest nie docenić czyjejś obecności, bo kiedy jest się wśród ludzi, można zapomnieć o tym, jak to jest być samotnym i czym jest tęsknota. 


Dbam o kontakty z bliskimi, chociaż czasem nie potrafię wpłynąć na to, jak oni mnie postrzegają. Lubię poświęcać czas i uwagę osobom, które są dla mnie ważne. Lubię jeść wspólny posiłek i spędzać czas na zwykłej rozmowie o tym co ważne i nieważne; o tym co się wydarzyło; o naszych planach i wspomnieniach. Lubię grać w planszówki, lubię wspólne filmowe wieczory, lub kibicowanie ulubionej drużynie. Lubię letnie ogniska i czas spędzony wśród własnego towarzystwa. To nas do siebie przybliża. 




Znajdź czas dla siebie

Taki czas, w którym mogę robić to, na co mam ochotę: sięgnąć po książkę, wyjść na spacer, zrobić sobie małą drzemkę, pomalować paznokcie. Czas, w którym jestem sobą i dla siebie, w którym mogę skupić się na swoich potrzebach, robić sobie przyjemności, zadbać o własne sprawy. Nałożyć maseczkę na twarz lub pomedytować gapiąc się w okno bez poczucia, że tracę cenny czas, bo nie robię czegoś ważniejszego. Jestem ważna sama dla siebie. 




Zachowaj dziecięcą ciekawość 


Masz już 20, 30, może 40 lat i myślisz, że zachowanie powagi i dystansu jest dobrym rozwiązaniem w każdej sytuacji? Nie przystoi Ci pewnych rzeczy? Nie powinnaś dociekać ani zadawać pytań? Najlepszym rozwiązaniem jest udawanie, że wiesz już wszystko, na każdy temat masz jakieś zdanie, a Twój życiowy bagaż doświadczeń przerasta wszystko dookoła? 

Zapominam o wszystkim co wiem i każdego dnia na nowo poznaję swoją rzeczywistość na nowo. Fascynuje mnie to! Doświadczam czegoś nowego, nie boję się zmian. Nie boję się inności. Interesuje mnie wszystko. Zgłębiam temat. Chętnie słucham i odpowiadam. Dzielę się własnymi spostrzeżeniami. 




Odłącz się

Nie możesz przestać scrollować Facebooka? Ciągle śledzisz ilość Instagramowych serduszkek? Nałogowo robisz snapy, bo czujesz potrzebę dzielenia się z światem tym co w danej chwili robisz? Czujesz, że bez tego nie zostanie nic udokumentowane? 


Odinstalowałam zbędne aplikacje i częściej wyłączam telefon. Dzięki temu mam dużo więcej czasu na inne czynności! Dbam o swoją prywatność i intymność. Nie wszyscy muszą wiedzieć o której godzinie rano wstaję i co jem na śniadanie. Nie muszę być w ciągłym kontakcie z psiapsółką ona też potrafi zrozumieć, że są ważniejsze sprawy niż najświeższe plotki i nic się nie stanie jeśli odpiszę jej później. Zamiast godzinami namiętnie wisieć na telefonie umawiam się z bliskimi na spotkanie. Przed pójściem do łóżka włączam tryb samolotowy i idę spać spokojnie. 




Spójrz na to z boku

Świat Ci się wali na głowę, a każdy Ci powtarza, że będzie dobrze? Nie widzisz rozwiązania swoich problemów. Chcesz dobrze, a jest jeszcze gorzej? Jak się psuje to już wszystko? A może Twoje problemy wcale nie są największe i masz tego świadomość, ale i tak powtarzasz sobie, że Twoje problemy to Twoje problemy i  nic innego poza tym Cię nie interesuje? Nie lubisz nikogo angażować w swoje sprawy osobiste i ciągle powtarzasz, że dasz sobie radę sama? 

A przecież nie musisz nikogo prosić o pomoc. Czasem wystarczy zwykła rozmowa, opinia kogoś postronnego, kto nie jest zaangażowany, żeby otworzyć szerzej oczy na całą sprawę. Czasem nie widać najprostszych rozwiązań, dopóki ktoś nie podsunie nam ich pod nos. Czasem warto posłuchać kogoś, kto patrzy na sytuację z całkowicie innej perspektywy. I może faktycznie będzie dobrze? Jeśli Ty w to nie uwierzysz, to kto? 

W końcu nauczyłam się kontrolować swoje emocje i nie pozwalam, aby one kontrolowały mnie.  Otwarcie i bezpośrednio staram się wyrażać swoje uczucia. Nie lubię niedomówień. Jestem otwarta na sugestie i nowe rozwiązania swoich problemów. 




Bądź uważna


Wychodzisz z domu, a później zastanawiasz się, czy zamknęłaś drzwi na klucz? Nie możesz sobie przypomnieć, gdzie zostawiłaś portfel? Na kiedy byłaś umówiona do fryzjera i czy przypadkiem dzisiaj nie mija Ci termin zaległych płatności? Zapomniałaś dać znać mamie, że w tym tygodniu nie dasz rady jej odwiedzić?

Zwalniam upływający czas, nie śpieszę się podczas wykonywania rutynowych czynności i nie wykonuję ich mechanicznie. Zmywam naczynia i medytuję. Podczas robienia makijażu uśmiecham się do siebie w lustrze. To tylko chwila, ale pozwala mi się ona wyrwać z rutyny. 




Doceniaj małe sukcesy

Od roku skrupulatnie nad czymś pracujesz, ale ciągle nie zauważasz efektu? Poświęcasz się czemuś dniami i nocami, ale do mety końcowej masz jeszcze kawał roboty? Chciałabyś wreszcie to skończyć, bo praca nad tym to żadna przyjemność? Nic dziwnego, skoro sama się tak katujesz.

Rozpisuję swoją pracę na etapy i cieszę się z każdego podjętego kroku. Świętuję małe sukcesy. Nagradzam się dobrym słowem za każdy najmniejszy sukces, jaki udaje mi się osiągnąć i cieszę się na dalszą pracę nad projektem! A jeśli nie, daję sobie czas. Odpoczywam, nie robię nic na siłę, by później do tego wrócić z podwójnym pokładem energii i inspiracji! 



♥♥♥

A teraz nie przedłużając, chciałabym ogłosić wyniki rozdania!

Drogą losowania pierwsze rozdanie na moim blogu wygrywa Zuzove!
Bardzo serdecznie gratuluję :)

Na podany w zgłoszeniu adres email wysłałam wiadomość z prośbą o podanie adresu. Jeśli uczestniczka nie odpowie na mila w ciągu trzech dni, losowanie odbędzie się ponownie.

A tymczasem przygotowuję dla was kolejne niespodzianki, więc bądźcie czujni!

9/19/2018

Bye bye summer!

Bye bye summer!


Jesień jest moją ulubioną porą roku! Przez całe lato czekam na te długie, chłodne wieczory, razem z którymi przychodzi spokój, a ja mogę się wyciszyć i zrelaksować po aktywnych wakacyjnych miesiącach. Uwielbiam wówczas siadać na tarasie i podziwiać jesienne zachodzące słońce, brązowiejące liście, które z upływem czasu spadają z drzewa i falują na wietrze. Zawsze wtedy towarzyszy mi ciepły sweter i kubek aromatycznej herbaty. Uwielbiam zakopywać się pod kocem na ulubionym fotelu i spędzać tam godziny z książką w ręku. Uwielbiam wyciągać z szafy cieplutkie sweterki i odkurzać stare jesienne botki. Uwielbiam tę ciszę, spokój i harmonię, jaka mi wtedy towarzyszy. 

Teraz jednak żegnamy lato i na tej porze roku chciałabym się skupić najbardziej. Przez całe wakacje obserwowałam mój ogród i zmiany w nim zachodzące. Widziałam pierwsze pąki kwiatów, a później w pełni rozkwitnięte bukiety, jakie wyrastały na rabatkach za oknem. Obserwowałam, jak każdego ranka pojedyncze krople rosy spływały po kolorowych listkach, widziałam jak przy wielkich upałach pracowite pszczoły zbierały pyłek i obserwowałam, jak pęki kwiatów zamykały się wraz z zachodem słońca.



Zapraszam na małą wycieczkę po moim ogrodzie!

























A Wy którą porę roku lubicie bardziej? 
Słoneczne lato, czy raczej złotą jesień? 






Copyright © 2016 Dobra myśl , Blogger