9 kwietnia 2018

Zmiany

Stwierdzenie, że moje życie odwróciło się o 180 stopni w obecnej sytuacji raczej nie będzie przesadą. Przechodzę właśnie etap budowania wszystkiego od nowa. Muszę zacząć od początku, by móc odnaleźć w tym wszystkim własne ja. Z zewnątrz tylko słyszę rady, opinie i docinki, a moje odczucia i myśli stają się głuche pośród tego szumu. Wszyscy wiedzą najlepiej, jak powinno wyglądać moje życie, każdy mówi co innego, ale tylko ja mogę o tym zadecydować. Skoro już zrobiłam pierwszy krok, najwyższy czas nauczyć się chodzić. 



Wyprowadzka z domu przebiegała etapami, ale stało się. Oficjalnie mieszkam już u ukochanego i wcale nie jest mi z tego powodu jakoś wstyd, chociaż rodzina prawdopodobnie zakłada inaczej. Pomimo, że nie chciałam nikomu zrobić na złość, próbowałam rozwiązać konflikt na wszelkie różne sposoby, to jednogłośnie zostałam uznana za tą złą. Trochę mi z tego powodu przykro... Mama ze mną nie rozmawia, babcie plotkują za plecami, że bez ślubu to nie po bożemu. Ze strony wujostwa nie mogę spodziewać się niczego innego, jak przykrych docinek. Na szczęście zostali jeszcze tata i brat, po których to wszystko albo spłynęło, albo nie chcą napinać i tak już nerwowej atmosfery. W każdym razie jedynie z nimi mogę porozmawiać w miarę normalnie i póki co oni są moim jedynym powodem odwiedzin w domu. 

Przez ostatni czas razem z ukochanym borykaliśmy się z remontami w jego pokoju. Wszystko szło jak po grudzie, ale mimo to strasznie się cieszyłam, że będziemy mieć kawałek własnej przestrzeni do pracy i relaksu. Pomalowaliśmy ściany, odświeżyliśmy meble i zrobiliśmy ostrą selekcję jego rzeczy, coby i dla mnie znalazło się tam trochę miejsca. Pokój wygląda jak nowy. Ma teraz śliczny ciepłobeżowy  kolor ścian, biało-czarne meble i szare dodatki. Pomimo tych surowych odcieni jest bardzo przytulny i w końcu zrobiło się w nim przestrzennie! Teraz musimy dokupić jeszcze kilka znaczących dodatków, jak tablica korkowa, przywieźć moje biurko z domu i w końcu będę mogła powrócić do pracy!

Od kiedy moja przeprowadzka stała się realna, a sytuacja w domu niezbyt ciekawa, moja wiara znacznie wzrosła. Chyba nikogo nie zaskoczę z deklaracją, że jestem chrześcijaninem, bo otwarcie przyznaję się do swojej religii, choć nie do końca mogę się z nią we wszystkim zgodzić. To są jednak moje osobiste przekonania, które mogą być błędne. Nie zaprzeczę, że jestem tylko człowiekiem pełnym słabości, ale od kiedy szarpały mną nerwy, a kłótniom nie było widać końca, na nowo zwróciłam się do swojego Boga, powierzając mu całą tą sytuację. To mnie znacznie uspokoiło i dało nadzieję, że wszystko może wrócić do normy. Ludzie potrzebują tylko czasu, a ja cierpliwości i pokory. 

Mieszkając z ukochanym, zdecydowaliśmy się wspólnie na podjęcie wyzwania oczyszczenia swojego organizmu z toksyn. Przez dwa tygodnie, zacząwszy od przyszłego poniedziałku wykluczymy z diety wszelką przetworzoną żywność, pieczywo, nabiał i mięso. Zamierzamy żywić się jedynie owocami i warzywami, nie wykluczając wszelkiego rodzaju kasz i ziół. Póki co trwają nasze przygotowania. Pilnie studiujemy książkę "Zielone koktajle - detoks" i już teraz nastrajamy organizmy na zwiększoną ilość witamin niż dotychczas. Mamy nadzieję, że dieta owocowo-warzywna nam się powiedzie, bo dwa tygodnie to jednak sporo czasu. Możemy z początku czuć się osłabieni, ale na pewno nie głodni! :) 

W kolejnym poście dokładniej przedstawię skutki takiej diety, na czym ona konkretnie polega i dlaczego warto się na nią zdecydować. Będę też na bieżąco inspirować Was pysznymi koktajlami i motywować do zmienienia nawyków żywieniowych! 
Na zdrowie :) 

35 komentarzy:

  1. Ja Ci życzę powodzenia na nowej drodze. Rodzina się martwi, ale to Twoje życie, twoja droga, twoje wybory i lekcje. Wspaniale, że masz odwagę, by iść własną drogą, a nie tą wykreowaną przez innych. Niech życie pięknie Ci się układa. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziwie się w tym wszystkim, że rodzina nie okazuje Ci wsparcie w nowej sytuacji. Z drugiej jednak strony uważam, że mieszkanie ze sobą przed ślubem daje nam większe możliwości sprostać wielu rzeczom, a przede wszystkim pokazać nam i drugiej połówce czy jesteśmy dla siebie stworzeni. Nie przejmuj się tym, co mówią inni - grunt abyś była szczęśliwa ♥ Jeżeli chodzi o oczyszczanie to zyczę powodzenia i jednocześnie ciesze się, jak czytam że oboje się na to zdecydowaliście! Wspólne wsparcie motywuje jeszcze bardziej! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę Ci powodzenia i trzymam kciuki! ;)
    A jeśli chodzi o komentarze, że robisz coś "nie po bożemu"... a czy po bożemu znaczy odsuwać się od swojej córki/wnuczki itd? Po bożemu znaczy wszczynać kłótnie, chować urazę? Bo w takim porównaniu to fakt, że chcesz ułożyć sobie życie z chłopakiem chyba nie obraża Boga ;D Najważniejsze, jeśli w Niego naprawdę wierzysz, to słuchać Jego głosu. Czy Bóg na pewno chce abyście byli razem? Czy szanujecie się i kochacie tak, jak Jezus nas tego uczył ;)
    Ściskam mocno ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj!
    Jestem z rewizytą.
    Jestem tutaj po raz pierwszy, zatem niewiele o Tobie wiem. Ile masz lat, np?
    Ja od zawsze marzyłam o mieszkaniu po za domem. Nie, żeby mi tam było źle, absolutnie.
    Chciałam wszystko robić na własny rachunek, płacić sama za własne błędy, cieszyć się z drobnych, po powoli sukcesów.
    Udało mi się. Mam szczęśliwą rodziną, tego samego od 31 lat męża, troje dorosłych dzieci. Kochanych rodziców 120 km ode mnie.
    Powodzenia i Tobie życzę:)
    Wiosennie, slonecznie pozdrawiam:)



    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że wybrałaś własną drogę. Zresztą każdy musi w końcu wyfrunąć z gniazda i nie ważne co rodzice powiedzą. Moi akurat nie mieli nic przeciwko. tez mieszkam z chłopakiem bez ślubu. Trzymaj się swojej ścieżki i bądź szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ważne, że są osoby, które Cię wspierają i to osoby z bliskiej rodziny, wtedy jest znacznie łatwiej

    OdpowiedzUsuń
  7. No i brawo! Nawet nie wiesz jak się cieszę, że postawiłaś na swoim! Mamie i reszcie rodziny przejdzie, a najważniejsze, ze Ty czujesz się szczęśliwa. :) U nas sytuacja wyglądała odwrotnie - to ja musiałam zrobić miejsce dla mojego męża - chociaż i jego rzeczy zostały przerzedzone. :D
    Taka dieta brzmi ciekawie, jednak u mnie nie ma racji bytu. Chyba, że podczas wakacji - bo pracując i żyjąc poniekąd w biegu wydaje mi się to nie realne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja już raz Ci powiedziałam, co mówi o tym Biblia i że nie robisz niczego złego. Poleć szanownej rodzinie tę lekturę ;)
    Pamiętaj też, że Chrześcijaństwo i Kościół Rzymsko-katolicki, to dwie odrębne sprawy. Ja też jestem Chrześcijanką i otwarcie się do tego przyznaję, no i większość Katolików mnie nie trawi, bo mamy inne zdania i przekonania.
    Polecam dietę pół-postną, to bardziej styl życia, niżeli okresowa dieta. Ja jestem na tym ponad rok już i mogę śmiało powiedzieć, że to czyni cuda. Też unikam chleba i mięsa, nie rezygnuję jednak z tłuszczy roślinnych (tłuszcze są szczególnie ważne dla kobiet) i węglowodanów. Dużo owoców i jeszcze więcej warzyw.

    OdpowiedzUsuń
  9. Super, że się nie poddałaś i mieszkacie razem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobrze cię rozumiem. Ja co prawda dopiero planuję wyprowadzkę i to z chłopakiem, z którym jestem od dziecka, cała rodzina go zna, ale jednak już pojawiają się przykre komentarze odnośnie wspólnego mieszkania...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja ostatnio dostałam nawrotu alergii i wyeliminowałam nabiał, od razu czuję się lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ważne żebyś była szczęśliwa :) zycze powodzenia w pierwszych tygodniach wspolnego mieszkania i wytrwalosci w kuracji! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze, że masz oparcie ( a przynajmniej brak przykrych komentarzy) w bracie i tacie. :) Skoro powierzyłaś to wszystko Bogu, to w końcu musi być lepiej. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mamie na pewno w końcu przejdzie, przecież jesteś jej dzieckiem i nikogo z zimną krwią nie zamordowałaś. Życzę powodzenia i wytrwałości, bo z autopsji wiem że czasem początki bywają frustrujące. Szczęścia!

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana życzę Ci wszystkiego dobrego. Ważne jest abyś była szczęśliwa.
    Tez jestem osoba wierzącą, ale są pewne kwestie z którymi trudno wewnetrznie mi się zgodzić. Wszyscy jesteśmy ludźmi, mamy słabsze chwile etc

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam nadzieję, że wszystko ułoży się powoli po Twojej myśli, bo to na pewno dużo zmieni w niektórych płaszczyznach życia.

    Takie oczyszczenie organizmu czasem jest niezbędne, a do tego można spróbować nowych połączeń smakowych czy potraw.

    :) Czasem tak mam, że muszę kupić sobie coś do czytania albo słuchania. W takim razie życzę przyjemniej lektury.

    No ba, w ogóle większość psów czy kotów, nie mówiąc już o innych zwierzętach jest super. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. To jest Twoje życie i masz prawo je przeżyć jak chcesz. Trzymam kciuki by Ci się udało.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jako , że sama jestem mamą, myślę, że rodzice po prostu się martwią, bo chcą dla Ciebie dobrze :) Rodzicom trudno się pogodzić z tym, że dzieci popełniają błędy na własny rachunek, bo sami chcieliby je przed tym uchronić.
    Powodzenia na nowej drodze ;) Dużo szczęścia Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wspaniale, że mieszkacie już razem :) Ja też mieszkam z ukochanym i to już ze dwa lata bez ślubu i żyję i nie doświadczyłam jeszcze jakiś nieszczęść przez to. Ślub to nie taka prosta sprawa, nawet jeżeli chce się pobrać. Cała ta ceremonia sporo kosztuje, jako jedyny taki dzień w życiu każdy chce by był wyjątkowy, dlatego trzeba na niego uzbierać i dobrze się do niego przygotować :) powodzenia na diecie, trzymam kciuki!
    Pozdrawiam cieplutko myszko :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Życzę Ci powodzenia.. Rodzicom często nie odpowiadają decyzje które podejmujemy.Tak jest z moją siostra, podobnie jak w twoim przypadku - kłótnie z rodzicami. Cóż liczę że wszystko się ułoży i życzę Ci miłego mieszkania z ukochanym!:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Życzę powodzenia i żeby wszystko szło po Twojej myśli :D
    Pozdrawiam ♥️ wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Aj tam, ludzie zawsze będą gadać. A moim zdaniem lepiej jest pomieszkać razem przed ślubem, niż później po ślubie miałyby wyjść jakieś nieciekawe niespodzianki :) Szczęścia życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dawno, dawno temu przeżyłam podobną sytuację ;) Nie zawsze jest łatwo, trzeba liczyć się z konsekwencjami własnych decyzji, które potrafią być bolesne, ale gdybym miała drugą szansę zrobiłabym tak samo!
    Życzę powodzenia w diecie, bardzo jestem ciekawa jej rezultatów. Jestem pewna, że odstawienie pieczywa i nabiału wyjdzie Wam na zdrowie, a brak mięsa przez dwa tygodnie na pewno nie zaszkodzi ;))

    OdpowiedzUsuń
  24. Kochana życzę Wam powodzenia trzeba myśleć pozytywnie l! ❤️

    OdpowiedzUsuń
  25. Powodzenia w wyzwaniu :D Rodzina powinna być dla nas największym wsparciem, jednak czasami wiadomo mają całkiem inne zdanie niż my. Trzymam kciuki, żeby wszystko się rozwiązało.


    https://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie rozumiem, dlaczego rodzina Cię w tym nie wspiera. Przecież to normalne, że masz już swoje lata i chcesz iść na swoje, a to, że przy tym będzie Ci towarzyszyć ukochana osoba to powinno ich cieszyć oraz nie zamartwiać. Ponieważ cały czas będzie ktoś przy Tobie i będzie się troszczyć. Ja także mieszkam już ze swoim ukochanym, ale to on przyjechał do mnie i mieszkamy z moimi rodzicami. Ja jeszcze mam przed sobą ponad rok nauki, a potem praca i dopiero będzie można myśleć o pójściu na swoim. On natomiast skończył szkołę w zeszłym roku i tutaj zaczął pracę. Było trochę spin, głównie z jego mamą. Robiła wszystko aby nie wyjechał. Przekupowała samochodem, znalazła mu pracę u znajomych, ale on tego nie chciał. Żyliśmy ponad rok w związku na odległość (400 km) i oboje bardzo tego potrzebowaliśmy. W końcu to zaakceptowała i mam nadzieję, że u Ciebie rodzina także to zrobi.
    Zaczynanie od nowa jest ciężkie, ale potem będziesz cieszyła się efektami. Remonty mimo, że kosztowne to potem bardzo cieszą. Super, że podjęliście się takiego oczyszczania! :) Na pewno wyjdzie Wam to na plus. A Ty przede wszystkim się nie stresuj całą tą sytuacją, bo ucierpi na tym Twoim zdrowie. Wiem, co mówię ;)

    Trzymaj się i powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ach no i zapomniałam jeszcze napisać odnośnie Boga.
    Wiadomo, że nie z każdą rzeczą w Biblii musimy się zgadzać. Ja miałam taki okres, gdy się na Nim zawiodłam. Poczułam się samotna, odrzucona. Ale dobrze, że Ty dzięki tej całej sytuacji zrozumiałaś, że gdzieś musisz znaleźć oparcie (po za bratem, ojcem i ukochanym). Mam nadzieję, że się na Bogu nie zawiedziesz, a wiara umocni :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Takie oczyszczanie, szczególnie na wiosnę przynosi super efekty. Daje poczucie odżywienia i świetnie wpływa na nasz organizm

    OdpowiedzUsuń
  29. un post muy interesante !Feliz fin de semana precios@!❤💛💙

    OdpowiedzUsuń
  30. Oj tak, znam to uczucie, kiedy wszyscy wiedzą najlepiej co jest dla mnie dobre. Przez całe życie niepotrzebnie dawałam sobą manipulować - w każdym razie tak się czuję. Ale z tym koniec.

    Nie przejmuj się reakcją mamy, babć czy wujków. Oni byli inaczej wychowani i dla nich to nienormalne. Ale przejdzie im :) Przechodziłam przez coś podobnego ;) Jest takie przysłowie, że "nie przesadza się starych drzew". Nie zmienisz zdania babci, ale myślę że w końcu zaakceptuje Twoją decyzję. Mama pewnie szybciej :)
    Daj im czas, żeby przywyknęli do nowej sytuacji.

    Z tą dietą wegańską (bo pewnie do tego się to sprowadzi) - jeśli zechcecie zostać w niej dłużej sugeruję suplementację. Ja się nie znam na tym bardzo, ale poczytaj, bo weganie muszą dostarczać jakieś dodatkowe elementy do organizmu ;)
    Ja byłam na wege detoksie przez tydzień, faktycznie pomaga się oczyścić. Z tym, że sugeruję zwiększyć częstotliwość posiłków kosztem wielkości porcji, bo będziecie bardzo szybko po zjedzeniu głodni. Warzywa i owoce szybciej "przelatują" przez organizm. To jedyny dyskomfort. Ale tak jak mówię, częściej a mniej daje radę :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Twoja mam w końcu da za wygraną i zaakceptuje nową sytuacje. Bo jak dla mnie żyjemy w takich czasach, że to normalne iż młodzi ludzie chcą spróbować mieszkać ze sobą. :) Powodzenia życzę żeby mama zrozumiała całą sytuację że to nic złego. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Życzę powodzenia, najlepiej słuchać siebie i swojego wewnętrznego głosu, bo on najczęściej podopowiada najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Powodzenia. Oby Wam się ułożyło na wspólnym jak najlepiej. A Twojej rodzinie się dziwię, ale ze swoją również wiele przeszłam, więc wiele rzeczy nie jest mnie w stanie zaskoczyć. Chociaż teraz się już stosunki w miarę ułożyły. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Powodzenia. Zarówno co do mieszkania - jak i detoksu. Pozdrawiam Aksinia :)

    OdpowiedzUsuń

A jakie jest Twoje zdanie na ten temat?
Podziel się ze mną swoją opinią, a nie linkami do Twojego bloga. Jeśli będę chciała, sama tam trafię.