18 stycznia 2018

Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi

Premiera najnowszej odsłony Gwiezdnych Wojen już dawno za nami. O ile wierzyć internetowi, twórcy zgarnęli niezły majątek, bo film narobił wokół siebie szumu. Na całym globie bilety na seans sprzedawały się niczym świeże bułeczki i podobno o ile film zrobił wrażenie na młodych miłośnikach serii, o tyle starsi fani wychodzili z kina rozczarowani nowatorskimi pomysłami, które według nich nijak się miały do „Gwiezdnych Wojen” znanych im sprzed lat.


Ostatni Jedi to kontynuacja historii Lucka Skywalkera i jego siostry Lei, którzy tym razem tworzą zaledwie wątek poboczny. Całą naszą uwagę przykuwają natomiast postacie stosunkowo nowe, które możemy kojarzyć z Przebudzenia Mocy lub całkowicie nam jeszcze nieznane:
       Ray, która wyczuwa u siebie niezwykłą moc Jedi, ale nie wie jak ją wykorzystać Wyrusza więc na poszukiwania ukrywającego się mistrza Lucka, by prosić go o pomoc w nauce walki i panowania nad mocą.
      Kylo Ren — syn Lei i Hana oraz uczeń Lucka, który przeszedł na ciemną stronę mocy. Włada potężną siłą i robi wszystko, żeby do cna zniszczyć resztki rebelii. Co ciekawsze okazuje się, że moc Kylo i Ray wzajemnie na siebie oddziałuje. I gdyby nie to, że w moim mniemaniu nijak aktor do roli nie pasuje, może polubiłabym gościa i nie drażniłby mnie on tak bardzo. W każdym razie, ilekroć widzę tę twarz na ekranie, zamiast dreszczyku emocji, czy strachu, jaki powinien siać pan grozy, zastanawiam się, dlaczego akurat ten aktor?!
     Fin, Poe Dameron oraz Rose — postacie drugoplanowe, które również wykazały się niezwykle bohaterskimi, czasem szalonymi czynami. Nie szczędzili odwagi, by bronić resztek Rebelii oraz swoich najbliższych przyjaciół.
       Jak wiemy, w tej odsłonie zabrakło przebojowego Hana Solo, który w Przebudzeniu Mocy zginął niechybnie z ręki syna. Pomimo braku, jaki po sobie zostawia ta postać, na jego miejsce wskakuje BB8, który równie nieźle zabawia widzów. Również Chewbacca ma swoje 5 minut na ekranie i tym razem towarzyszą mu przeurocze stworki o nazwie Porgi.

O co chodzi?

Tematyka raczej nie odbiega od wcześniejszych części, w których motywem przewodnim jest walka dobra ze złem. Ciemna strona mocy ogarnia wszechświat i tylko garstka rebeliantów walczy o utrzymanie porządku, który i tak wymyka się spod kontroli. Nadzieją jest Ray i jej nowo objawiona moc.

Moim zdaniem

Jeśli ktoś lubi przygodowe historie Sci-Fi, film jest jak najbardziej warty obejrzenia. Nie trzeba znać poprzednich części, by odnaleźć się w fabule i docenić całokształt. Ciekawe efekty specjalne i delikatna komediowość nie pozwolą nudzić się widzowi, choć po wyjściu z kina można wyjść lekko zmęczonym nadmiarem akcji. Słyszałam też opinię, że niektórzy się nudzili, ale jak na mój gust wszystko było dobrze wyważone. Oczywiście nie są to już te stare kultowe Gwiezdne Wojny, które kojarzą się z młodością naszych rodziców, ale film jak najbardziej dorównuje standardom starszych części. 

14 komentarzy:

  1. Pewnie poruszę tym komentarzem w pewnym stopniu niebo i ziemię, ale nigdy Gwiezdnych Wojen nie oglądałam :) Nie było mi do nich jakoś po drodze, ale chyba w tym roku to wreszcie odhaczę!

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie fanką Gwiezdnych Wojen nie jestem i nigdy nie weszłam do tego świata jakoś specjalnie. Ale może to będzie jedno z zadań na ten rok. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam ostatnio obejrzeć tą część, ale nie miałam kiedy muszę to dzisiaj zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja kompletnie nie czuję tego filmu i nie rozumiem fascynacji. Nie mój klimat i to tak totalnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz pozostaje mi odrodzić 2 części Star Wars. W przedostatniej nie spodziewałam się śmierci Hana Solo i ciekawi mnie jej wpływ na pozostałą część historii. Fajnie, ze Chewbaka się pojawia. Ten BB8 to człowiek czy robot?
    A z tym objawieniem mocy u Ray to nieco oklepany wątek.

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę w końcu nadrobić te najnowsze Gwiezdne wojny, bo jestem w sporym tyle :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie oglądałam żadnej części Gwiezdnych Wojen, ale moja przyjaciółka jest wielką fanką, więc myślę, że już ostatnią część oglądała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie te dawne części były niezwykłe, te są po prostu dobre, ale mimo wszystko, miło się ogląda ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moim zdaniem powinni zostawić Gwiezdne Wojny w spokoju. Gwałcą je co roku nowszymi wersjami, co moim zdaniem nie wpływa dobrze na wizerunek filmu. Niestety słyszałam, że mają wychodzić co roku nowe części. Nuda straszna. Ciekawe, jak długo ludzie będą to oglądać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie oglądałam Gwiezdnych Wojen i chyba sobie to odpuszczę :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja to chyba nigdy się nie przekonam do Gwiezdnych Wojen. :P Po prostu mnie to nie jara - mało tego, mnie to nawet odpycha. :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Oglądałam tą część i w sumie mi się podobała !:) Fajne efekty, fabuła i gra aktorska :)

    Pozdrawiam!
    www.ankyls.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Oglądałam i film mi się podobał, chociaż w porównaniu do poprzednich części (tych starszych) wypada słabo. Ale co zrobić, jak coś się staje masówką, to będzie spadała jakość :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Bylam na tym w kinie z chlopakiem, podobalo mi sie :) lubilam tez widoki jakie tam sie pojawialy.

    Zapraszam na papiwszwecji6.blogspot.se

    OdpowiedzUsuń

A jakie jest Twoje zdanie na ten temat?
Podziel się ze mną swoją opinią, a nie linkami do Twojego bloga. Jeśli będę chciała, sama tam trafię.