3 listopada 2017

Na dobry początek

Trudno jest przyznać blogerce z pięcioletnim stażem, że nie wie ona, o czym będzie jej nowy blog. Poprzedni jakoś sam się pisał. Nie miał określonej tematyki, więc można było poruszyć każdy wątek: od życiowych przemyśleń, poprzez recenzje obejrzanych filmów i przeczytanych książek, trochę wspomnień i relacji z podróży, a wszystko przyozdobione piękną szatą graficzną.
Tak nieskromnie mogę pochwalić samą siebie za wkład, czas i serce poświęcone stronie, która była zarazem kawałkiem mojej własnej przestrzeni w sieci. Nadal czuję do siebie małe ukłucie żalu, bo zaprzepaściłam to wszystko w mgnieniu oka. Powiadają jednak, że każdy bloger prędzej, czy później wróci na swoje terytorium. Przyciąga go otoczenie, przyciągają go ludzie i atmosfera, jaka tutaj panuje. Przyciąga go chęć dzielenia się z ludźmi swoim życiem i pozostawieniem czegoś po sobie. Ja nie mam gdzie wracać, stąd ta nowa witryna, na której serdecznie Was witam! Nie mam jednak wątpliwości co do tego, że mój wcześniejszy blog i cała moja historia z nim związana pozostanie w naszych sercach. Dużo się działo przez te pięć lat. Wieloma historiami i przemyśleniami się z Wami dzieliłam, ale to już było. W każdej chwili możemy do tego wrócić, niemniej jednak pora, by zacząć pisać kolejny rozdział.
Nie wiem jeszcze, co będzie tutaj pisane. Pewnie nie oprę się chęci zanudzania moimi refleksjami. Pewnie nie raz będę wspominać i opowiadać życiowe anegdotki. Pewnie będę się żalić i wypłakiwać, ale każdy ma swój sposób na wyżywanie się z emocji, a moim jest pisanie.


1 komentarz:

  1. Znam to, ja też odchodziłam i wracałam. Bo nigdy nie da się odejść na zawsze, jeśli czujesz to w sercu :)

    OdpowiedzUsuń

A jakie jest Twoje zdanie na ten temat?
Podziel się ze mną swoją opinią, a nie linkami do Twojego bloga. Jeśli będę chciała, sama tam trafię.