2/02/2018

Pierwszy miesiąc z Bullet Journal

Minął już miesiąc od kiedy na poważnie wzięłam się za organizację swojego czasu z Bullet Journal. Zdecydowanie był to okres prób i błędów. Żeby w stu procentach zaprojektować notes pod siebie w pełni wygonie i funkcjonalnie musiałam popróbować z różnymi układami i tak się jakoś złożyło, że praktycznie każda rozpiska tygodnia wyglądała nieco inaczej. Także tabelka ze spisem wydatków i budżetu na ten miesiąc nie do końca mi się sprawdziła. Świetnym pomysłem było natomiast zastosowanie Habitt Trackera, za pomocą którego każdego dnia mogłam kontrolować nie tylko swoje dobre nawyki, ale także plany i codzienne obowiązki. Co więcej działo się w moim BuJo? Zobaczcie koniecznie!


Pierwszą rzeczą, jaką każdego dnia widziałam po otworzeniu notesu był spis celów na ten miesiąc. Z racji tego, że właściwie niedawno zaczęliśmy nowy rok, a jak to zwykle bywa, na ten czas przypada najwięcej postanowień, i ja nie uchyliłam się od tej reguły. Do codziennych obowiązków z powodzeniem udało mi się upchać plany, które dotyczyły nauki języka, pisania opowiadania, kupna aparatu, a nawet naukę jazdy samochodem. Ba! Ponadto czas i warunki pozwoliły mi na dużo dużo więcej, bo w tym miesiącu wznowiłam także naukę jazdy na snowboardzie, a nawet zaczerpnęłam kilaka lekcji fotografii, nie wspominając o ciągłym pstrykaniu zdjęć! Śmiało więc mogę stwierdzić, że udało mi się odhaczyć wszystkie plany. Najbliższy miesiąc zweryfikuje jednak moją organizację czasu, bo nie dość, że będę kontynuować naukę języka, fotografii, a także rozwój pisarski, to z pewnością dołączą do tego nowe wyzwania.


Jeżeli chodzi o spis wydatków i tabelkę z miesięcznym budżetem, ten sposób nie do końca się u mnie sprawdził. Myślałam, że rozpiska co kupiłam i ile wydałam będzie praktyczna, ale z czasem zabrakło mi miejsca. Za to wykres, na którym przez cały rok chcę zaznaczać miesięczne wydatki po podliczeniu już mi się podoba! Dzięki takiemu zestawieniu, mam comiesięczne porównanie i wiem ile jestem w stanie zaoszczędzić. 

Szafeczka z książkami też pomału się zapełnia! Dwie górne półeczki przeznaczyłam na tytuły, po które chcę wkrótce sięgnąć, natomiast dolne zostawiłam puste, by móc na bieżąco zapisywać nazwy książek, które międzyczasie mi się nawiną. Dzięki temu, będę wiedzieć, co już przeczytałam, a co dopiero przede mną.



Na koniec moje tygodniówki. Jak już wspominałam, dużo eksperymentowałam z tygodniowym kalendarzem. Z założenia przeznaczyłam jedną stronę na dzień, ale szybko przekonałam się o tym, że to zdecydowanie za dużo, bo spis codziennych obowiązków zajmuje mi zaledwie kilka linijek. Nie chcąc marnować miejsca, resztę przeznaczyłam na notatki. W kolejnym tygodniu stronę podzieliłam na dwie części, a jeszcze później na cztery. Aktualnie na jednej stronie rozpisany mam cały tydzień i to mi całkowicie wystarcza.

Kolejny miesiąc także będzie czasem eksperymentowania. prób i błędów. Myślę, że zostanę już przy ostatnim rozpisie tygodnia, bo zajmuje mało miejsca i jest bardzo praktyczny. Półka z książkami na bieżąco będzie się zapełniać, a jeżeli chodzi o spawy pieniężne, tym razem postawię na zwyczajną punktowaną listę, może z zastosowaniem kolorów, które pomogą mi intuicyjnie odróżniać kategorie.

19 komentarzy:

  1. Bullet Journal to naprawdę fajna sprawa. Sama próbowałam założyć swój jednak nie wychodziło mi to. Brakuje mi cierpliwości i systematyczności do takich rzezczy
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie
    Black Shadow

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie byłam osobą zorganizowaną i zawsze działałam w pełnym chaosie. Niedawno postanowiłam to zmienić i idzie całkiem dobrze. Bez pisania. Bazuję jedynie na pamięci. Z kalendarzem, ani innymi tego podobnymi nie jest mi po drodze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam Cię za wytrwałość, ja nigdy nie miałam cierpliwości do notesów, kalendarzy. Nie powiem, żeby to było dobre, często zdarzało mi się zapomnieć o czymś ważnym, jednak znalazłam na to sposób. Zapisuję ważną datę (przykładowo) na karteczce i przypinam do tablicy korkowej którą mam w pokoju :)
    pozdrawiam cieplutko myszko :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonała opcja dla lubiących dopiąć swoją organizację na ostatni guzik, czyli coś dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniale, że sprawdza Ci się bullet journal, cudownie go prowadzisz :)
    Ja próbowałam też się w to wciągnąć, ale niestety udało mi się prowadzić go może przez tydzień, a potem o nim po prostu zapomniałam, może jeszcze kiedyś spróbuje do niego wrócić albo wymyślę zupełnie inny sposób organizacji w nim, który będzie mi bardziej odpowiadał.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja dziś muszę luty zaplanować w moim bullet book :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie to wygląda :D Ja też chciałam sobie zrobić taki bullet journal, ale stwierdziłam, że do tego trzeba mieć chociażby minimalne umiejętności artystyczne, a u mnie są one zerowe :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiele osób pisze o Bullet Journal, jest cała masa wielbicieli! Ja nie próbowałam i jakoś mówiąc szczerze chyba póki co nie mam ochoty. Może w przyszłym roku, jak trochę więcej sobie o tym poczytam i popatrzę (tak więc takie recenzje są dla mnie bardzo cenne). Póki co bardzo spontanicznie kupiłam kalendarz, w którym sobie trochę planuję i piszę. Również bardzo go dostosowałam pod siebie, dodałam trochę niestandardowych rzeczy, chcę czuć że jest taki po prostu mój, 'customowy'.

    Odnośnie listów - póki co mam kilku penpali i obawiam się, że jak wezmę kolejnego, to nie wyrobię z czasem :( A nie chciałabym być nie fair wobec ludzi z którymi już piszę, nie chcę żeby długo czekali na moje listy. Ale jak coś mi się zmieni z czasem, albo ktoś się wykruszy to dam znać :)
    I chętnie zostanę z Tobą póki co w elektornicznym kontakcie (blog, ig itd)!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja również chciałam założyć bullet journal..Ubolewam, że mi to nie wychodzi ;c Ładną czcionkę wypracowałaś!

    OdpowiedzUsuń
  10. Przydatny ten bullet, szkoda, że jestem taaaka leniwa jeśli chodzi o odrobinkę kreatywności. :D Pozostanę przy zwykłym kalendarzu. ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie, że tak z niego korzystasz i tyle udało Ci się rzeczy w styczniu zorganizować :) Wszystko masz pod kontrolą.
    Ja kupiłam kalendarz , ale póki co mam tylko kilka rzeczy tam zapisanych, jakoś nie mogę się zebrac żeby go uzupełnić. Z drugiej strony będę go zabierała na wyjazdy i pisała małe notatki z podróży żeby później łatwiej mi było pisać relacje.

    Dzięki:*
    Relacja będzie na pewno, zarówno z lutowego wyjazdu jak i z całej reszty :) Mam miejsce na zdjęcia w telefonie, a więc w będzie co oglądać :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Od dłuższego czasu chcę zrobić sobie ten dziennik, jednakże totalnie nie mam na niego pomyslu. Gratuluję Ci wytrwałości ! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. OO przydałoby mi się coś takiego na ten rok:)

    buziaki:*
    WWW.KARYN.PL

    OdpowiedzUsuń
  14. Wygląda to przepięknie, ale moje beztalencie do malowania, kreślenia i planowania kompletnie wyklucza takie cuda ;D Ale lubię pooglądać ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. super, jestem pod wrażeniem takiej organizacji :) ja tak nie potrafię, a moje zapiski w kalendarzu zaczynają się i kończą na liczbie nadgodzin w pracy :D :p

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam podziwiać bullet journale. Byłam kiedyś na wystawie pamiętników jednej artystki-piękne dzieła.

    OdpowiedzUsuń
  17. oo dobry pomysł na małą organizację swojego życia <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Widzę, że naprawdę ta metoda działa i udało Ci się wszystko uporządkować, a nawet spełniać marzenia :).
    Oby tak dalej, trzymam kciuki:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Zawsze podziwiałam takie piękne bullet journale, mnie po tygodniu kończy się cierpliwość do kontynuowania tego samego wzoru/schematu itd. i wpadam na nowy pomysł... i niestety mam to do siebie, że pozbywam się starego. Natychmiast :D
    Życzę Ci powodzenia w tworzeniu, bo na razie wygląda świetnie! :)

    OdpowiedzUsuń

A jakie jest Twoje zdanie na ten temat?
Podziel się ze mną swoją opinią, a nie linkami do Twojego bloga. Jeśli będę chciała, sama tam trafię.

Copyright © 2016 Dobra myśl , Blogger